UWAGA FAŁSZERSTWO !

Jakiś czas temu dzięki uprzejmości właściciela Lubelskie Centrum Jubilersko-Numizmatyczne, mieliśmy okazję obejrzeć zbiór zarówno ciekawych, jak i tych bardziej popularnych złotek. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że wszystkie te monety były fałszerstwami. Od prostych fałszerstw na szkodę emitenta w postaci wszelakiej maści 5 i 10 rublówek, po ewidentne przykłady fałszerstw na szkodę kolekcjonera. Temat miał być już przez nas poruszony dawno temu, jednak zapomniany przeleżał w szafie pomysłów, aż nagle, przed samymi świętami zgłosił się do nas starszy Pan z kilkoma monetami… Taki typowy przedświąteczny standard – mało pieniążków w portfelu, dużo wydatków i chęć sprzedaży kilku blaszek, co by na karpia się odblokować… 5 żółtych monet – 3 ładne niemieckie dziesięciomarkówki (kompilacja ciekawego rocznika z dobrym landem) i 2 ładne „proste” dwudziestomarkówki… jednak 10-markówki posiadały jedną ewidentną wadę – miały zdecydowanie mniej lat niż wskazywałaby metryka. Niestety Pan nie zgodził się na zrobienie nawet kilku zdjęć, bo cytuje – „już mu tak w Warszawie opluli monety i potem nie mógł sprzedać”, walory szybko zabrał i zniknął… (dwie dwudziestomarkówki były dobre, dołożone na wabika zapewne, bo akurat dziwnym trafem Pan sprzedawał albo wszystkie, albo nic). Na szczęście tu z odsieczą w zakresie zdjęć przyszło nasze archiwum. Co prawda mamy dostępny tylko jeden przykład, ale wszystkie oglądane przez nas (na zachodnich giełdach też już kilka sztuk widzieliśmy) miały te same cechy – świeże bicie przy równoczesnym braku szczegółów w centrum krążka. Fałszerstwa te ewoluują od kilku dobrych lat na naszym rynku (fotografia dotyczy jeszcze prymitywnego egzemplarza z początków produkcji) – z tego co wiemy z rynku, aktualnie fałszerze dopracowują siłę nacisku, tak by świeża odbitka w pełni korespondowała z reliefem i mówiąc szczerze na prawdę solidnie sprawdzajcie te monety, bo w warunkach giełdowych, gdzie wielu kolejnych chętnych zagląda przez ramię i wchodzimy w tryb „to musi być moje” o błąd nie będzie trudno. Oczywiście nie jest to fałszerstwo klasy dukata 1789 opisanego przez Gabinet Numizmatyczny D. Marciniak, ale przy „okazyjnym” zakupie kilku sztuk również będzie bolało…

Może mało świątecznie, ale lepiej żebyście Państwo Nowy Rok nie zapoczątkowali poprzez „udane” zakupy, więc wrzucamy na szybko, może kogoś uchronimy, bo pewnie znowu te monety pojawią się w kilku miejscach, skoro zawędrowały już nawet do Rzeszowa.

Z kolekcjonerskimi pozdrowieniami.
Zespół RDA.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *