„Opłaca się zbierać monety”- to hasło usłyszałem prawie dwadzieścia lat temu od nieżyjącego już kolekcjonera, kiedy wydawałem u niego resztkę pieniędzy na giełdzie w Rzeszowie i bardzo długo wahałem się… kupić ? , nie kupić ? kupić , nie kupić… ?

Dzisiaj ten slogan przypomniał mi się, jakby to było wczoraj… Przeglądam przyjęty komis, i co widzę? Widzę złotówkę, czyli 1/6 talara 1812 rok z mennicy pod zarządem Jakuba Benicke, plastycznie pełną prostoty i umiaru tchniętego w nią przez nowych medalierów jak np. Gotfryd Majnert, zapakowaną w pudełku NGC – klasycznie, do czego już Was, mam nadzieję, powoli przyzwyczajamy – maksymalna nota na świecie – MS62 💪😁😲

Zapytacie co to ma wspólnego z hasłem „Opłaca się zbierać monety” ? Już Wam odpowiadam: siła nabywcza tej złotówki w okresie jej emisji pozwalała na zakup mniej więcej jednego bochenka chleba… Teraz natomiast zakładam estymacje z czterema zerami na końcu..a więc w dzisiejszych czasach wartość 5000 bochenków 😲 Tak więc, jeśli swoje zbiory budujemy długoterminowo, możemy być pewni, że ktoś kiedyś będzie bardzo zadowolony z trudu, jaki teraz wkładamy w budowę kolekcji.

Wracając do samej monety, to jest się czym zachwycić- rocznik rzadki, jedynie 223 tys. wybitych egzemplarzy. Stan idealny, nic tylko umieścić w swoim zbiorze i cieszyć oko. Jak przy tych monetach najczęściej bywa, lekko justowana – monety jednozłotowe wybijane były już „al pezzo” czyli każdy krążek ważony był osobno i jeśli jego waga będąc większą nie odpowiadała parametrom zostawał poddawany justowaniu, lub w skrajnych przypadkach nawet obcinaniu, gdyby krążek był lżejszy, trafiłby do ponownego przetopienia. Piękna, lekko zielonkawa patyna prosto z dobrego, starego zbioru dodatkowo dokłada uroku.

Zdecydowanie polecamy !

Zapraszamy na naszą aukcję – 24 listopada portal www.onebid.pl.Bądźcie z nami, będzie warto! 💪😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *